No ja szczerze na to licze że będzie dobrze.
Być może "poker players alliance" wszystkich nas uratuje i to wszystko zakończy się happy-end'em
Trochę tylko szkoda że realistycznie oceniając lokalną sytucaję, to nawet gdybyśmy CHCIELI i DZIAŁALI na własną rękę w tym kierunku aby zwrócić w Polsce uwagę na sytuację i pobudzić do działań w kierunku legalizacji i regulacji pokera to szanse były by nikłe. Z jednej strony ze względu na zdecydowanie za małą liczbe zainteresowanych i aktywnych, a drugim czynnikiem były by już przez Chris'a nadmienione czynniki społeczno-polityczne. Równie dobrze można wyjść na ulicę garstką ludzi którzy są za legalizacją Marihuany, efekt byłby podobny, czyli ŻADEN. Niestety jest tak dopóki temat nie dotyczy dużej większości społeczeństwa, ludzie nie są świadomi FAKTÓW więc są albo przeciwni albo obojętni. Tylko z tym uświadamianiem jest problem bo jak wytlumaczyć komuś króko i treściwie że poker nie jest hazardem lecz prawdziwym wysiłkiem intelektualnym przy którym "skill" ma zdecydowaną przewagę nad szczęściem.
Chyba pozostaje nam rzeczywiście czekać na zbawienie, dziękując panu Greenstein'owi i całej reszcie za zaangażowanie.
Swoją drogą jestem ciekaw jakby takie uregulowanie w Polsce wyglądało.
Kwestia pełnoletności jest oczywista, ale chętnie wysłucham pomysłu na uniemożliwienie grania nałogowym hazardzistom !? Chyba ciężko zweryfikować takiego, a tym bardziej zabronić mu rozporządzania własnymi pieniędzmi
Ciekawe również czym według amerykańskich władz różni się gra w kasynie od gry w internecie. Nie rozumiem dlaczego jedno jest tolerowane a drugie zabronione???? Tak samo jak w przypadku kasyn, można uregulować, kontrolować oraz opodatkować internetowy hazard...
Zastanawia mnie do czego uciekają się grający w Ameryce profesjonaliści.
Przecież wielu z nich gra w internecie i UTRZYMUJE SIĘ Z TEGO !
Zaraz zaraz, jak to możliwe że zarabia na życie skoro jest to nielegalne?
Czyżby nikt nie kontrolował wpływów pieniężnych? W Ameryce gdzie Orwellowski "Rok 1984" wcale nie odbiega dalece od prawdy jeżeli chodzi o kontrolę nad amerykańskimi obywatelami? (no może troche przesadzam, ale chyba wiadomo o co biega

)
Tak więc "wirtualna" waluta jest nietykalna. Ale jakbym chciał skorzystać z zysków to pewnie musiałbym się wytlumaczyć skąd wziąłem pieniążki na większy wydatek typu samochód! A z fiskusem raczej nie chciałbym polemizować. Pewnie żę nikt się nie czepi wpływu 300 zlotych miesięcznie na moje konto, ale przy 10 tys. pewnie miałbym nielada kłopot.
Tak więc "wiemy że nic nie wiemy", troche to dołujące
